Nie, to nie kult szatana, gdy roześmiana córeczka sąsiadów przebiera się za Batmana a ja z okolicznymi mieszkańcami częstujemy ją cukierkami. To się nazywa dzieciństwo i nie ma nic wspólnego z religią.

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że kocham Halloween. Miałem to nieszczęście, że moje dzieciństwo przypadło na czas siermiężnej komuny i Dziadka Mroza, mając kilka lat bawiłem się drewnianymi klockami a jak chciałem się przebrać w przedszkolu na karnawałowy bal kostiumowy to moja Mama nie mogła pójść do marketu i wybrać mi przebrania na czarnoksiężnika, zombie czy superbohatera. Sama uszyła mi pelerynę na wyświetlanego wówczas w telewizji Zorro, a samo znalezienie materiałów nie było najłatwiejszym wyczynem. 

Wielu ludzi narzeka na to, że Kościół był wtedy prześladowany. Tak, to prawda - był, ale to nie powód, by dziś kolejnym pokoleniom odbierać prawo do zabawy. Następcy Stalina chcieli odebrać nam Świętego Mikołaja i zastąpić Dziadkiem Mrozem, następcy kogoś innego dostrzegają szatańskiej mocy w niegroźnej dyni i niewinnej zabawie. Tymczasem jeśli chcielibyśmy wykorzenić "niepolskie" święto zabawy, zacząć powinniśmy od wykreślenia z listy lektur "Dziadów" Adama Mickiewicza, w których nasz narodowy wieszcz opisuje pradawny zwyczaj... przypadającego na dwie noce po Halloween wywoływania duchów. Otóż to - każdy lubi się pobać i postraszyć, nawet starzy Słowianie. Odrzucimy Mickiewicza w imię źle pojmowanej doktryny katolicyzmu?

Tak, Halloween wywodzi się ze starego celtyckiego święta Samhain, ale jeśli chcemy być bardziej papiescy od Papieża musimy kategorycznie odrzucić obchodzone w starożytnym Rzymie Saturnalia, w trakcie których w radosnej atmosferze obdarowywano się prezentami. Skreślić musimy również perskie święto zrodzonego w skromnej grocie Mitry oraz słowiańskie Szczodre Gody, zapowiadane przez Szczodry Wieczór. Pechowo wszystkie te święta przypadają na wprowadzone później Boże Narodzenie... Przegońmy więc Świętego pogańsko-rzymskiego Mikołaja, zrodzonego w grocie pominę milczeniem...

Do czego zmierzam? Znajdźmy we wszystkim umiar. Dzieci zasługują na radość, zabawę i emocje, a w kostiumie wampira czy zombie nie ma nic złego. Odbieranie im tego nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką ani ze zwalczaniem kultu Szatana. To po prostu gaszenie cudzego szczęścia w imię chorej ideologii, takiej samej jaka przyświecała spadkobiercom Stalina i przez których pierwszy komiks o Batmanie przeczytałem dopiero w 1991 roku. Świat stał się od tego lepszy? Nie sądzę. Idąc tym tokiem myślenia trzeba by odrzucić amerykański wzór demokracji, ponieważ nie wymyślono go w Polsce, odrzućmy też tenisa i hokej. Zostańmy przy wzorcach sowieckich, wszak oni również potępiali zabawy halloweenowe a z rozdawaniem cukierków walczyli jak mało kto, aby "powstrzymać Szatana" przezornie zadbali o to, byśmy cukierków w sklepach prawie w ogóle nie mieli... 

Doszliśmy do granicy absurdu? I bardzo dobrze, o to chodziło. Nie mylmy więc czarnej mszy i składania na cmentarzach zwierząt w ofierze z dekorowaniem sklepów zabawnymi dyniami. Pozwólmy się ludziom (w wieku od lat 4 do 104) cieszyć z tego, że w końcu, po latach szarej siermiężnej komuny nad Wisłą też może być kolorowo i wesoło. Nie szukajmy na siłę abstrakcyjnych i paranormalnych wrogów, tych rzeczywistych mamy aż nadmiar.

 

Kazimierz Turaliński 

 



TPL_BACKTOTOP